niedziela, 16 lipca 2017

czarny kielich rozpaczy
szare kolory życia
tęczowe barwy zniknęły
zamilkły miłe odczucia

kielich goryczy unoszę
przechylam pełen po brzegi
smutku żalu i bólu
tęsknoty za barwą nadziei

kolory miłości w oddali
migocą jak małe ogniki
a puchar goryczy jest wielki
jak szary ocean rozpaczy

co będzie  z naszym uczuciem
które jest jeszcze zbyt małe
by podnieść kielich goryczy
by barwy sie pokazały

barwy nadziei miłości
radości kolory dobroci
jak tęcza barw co na niebie

widnieje gdy słońce je olśni

poniedziałek, 19 czerwca 2017

i życie nadal takie nijakie....
stałam się permanentną malkontentką...
a nie byłam taka...
czas płynie nieubłaganie...
nie da się go zatrzymać...że o powrocie do przeszłości już nie wspomnę...
szarość życia codziennego czasami przebłyskuje innymi kolorami...a może tylko innymi odcieniami szarości...
może poproszę kogoś, by "pomalował mój świat na żółto i na niebiesko... "
a nuż widelec uda się...
przemijanie to przecież naturalna kolej rzeczy...
wszystko się zmienia...raz na lepsze, raz na gorsze...
dzieci dorastają...dorośli myślę, że także...
a gdyby tak mieć pierścień Arabeli...to byłoby cudnie...
hmm...ja chyba z upływem czasu dziecinnieję zamiast dorosnąć...
ale przecież każdy z nas, kto oglądał tę bajkę, marzył o cudownym pierścieniu???
nieprawdaż?

Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy nie młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było... życie?

  Leopold Staff